jak to się zaczęło…
To było w roku 2007. Nasi rodzice zaczęli chodzić z kijkami, opowiadali jakie to fajne ale nie do końca wierzyliśmy…. Wydawało nam się, że to sport dla dziadków nie wymagający wysiłku. W końcu stwierdziliśmy ‘ok trzeba spróbować’.
Wybieraliśmy się na tygodniowy wyjazd na działkę, gdzie naszym głównym zajęciem były spacery po okolicznych polach. Idealne miejsce na chodzenie z kijkami! Po drodze wstąpiliśmy więc do Decathlonu aby się przekonać, że w dziale z kijkami do Nordic Walking jest bardzo mały wybór. Ceny kijków z prawdziwego zdarzenia były zbyt wysokie jak na początek (nie byliśmy przekonani czy nam się spodoba, ale w góry, kijki zawsze by się przydały), kupiliśmy więc najtańsze teleskopowe kijki trekingowe. Był to wydatek około 80 zł za parę.
Pojechaliśmy na długo wyczekiwany wyjazd i ku naszemu zdziwieniu po godzinnym spacerze z kijkami byliśmy cali mokrzy! Nasze codzienne spacery sprawiały nam ogromną frajdę i mieliśmy wrażenie, że dzięki kijkom dużo więcej się ruszamy. Cała górna część ciała uśpiona podczas zwykłych spacerów dawała nam się we znaki. Po powrocie do domu często chodziliśmy na kijki do podwarszawskich lasów. Zaopatrzyliśmy się w odpowiednie oddychające ubrania, począwszy od bielizny, skończywszy na kurtkach.
Pewnego razu mieliśmy okazję przejść się z prawdziwymi kijkami do Nordic Walking. Okazało się, że ten sposób rekreacji może być jeszcze przyjemniejszy. Bolące do tej pory dłonie (od trzymania kijków) w końcu mogły odpocząć, a dzięki niesamowitej lekkości kijków mogliśmy czerpać większą przyjemność z chodzenia. Oczywiście wiadomo było co będzie prezentem na kolejne urodziny… Chodzimy regularnie do lasu, we dwoje lub na spotkania rodzinne. Chodzenie z kijkami stało się rytuałem rodzinnym…

.jpg)
